Chcąc nie chcąc wybrałem się do Torunia na tzw. konsultacje społeczne w sprawie Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego. Już na wstępie zaznaczam, że ze "społecznymi" nie miały wiele wspólnego, bo zjechali na nie głównie urzędnicy, politycy i samorządowcy. Czynnika "ludzkiego" nie dostrzegłem. Konsultacje wyglądały tak, że przez godzinę wiceminister Pawłowski (minister Bieńkowska zdezerterowała z trudnego, konfliktowego terenu, gdyby była facetem napisałbym, że to nie jest zbyt honorowo, ale kobiecie daruję) czytał swoją prezentację o KSRR. Wiele z tego nie zrozumiałem. Ktoś powie - boś głupi, ja powiem - bo to bzdety straszliwe, jakieś górnolotne sformułowania, owinięte w bawełnę administracyjnego bełkotu i okraszone unijną frazeologią. Potem, przez jakiś kwadrans marszałek Całbecki nie kryl zachwytu nad tym, co słyszał. Potem nastąpiła przerwa na kawę, która zdecydowanie ożywiła towarzystwo. Oczywiście to, które pierwsze starcie przetrzymało. Taka wójt Białych Błot na ten przykład ewakuowała się po jakichś 45-minutach. Niewiele dłużej (ale jednak do przerwy) wytrzymali starosta bydgoski Krasowski, prezydent Torunia Michał Zaleski i wielu innych. Prawdziwym twardzielem okazał się wiceprezydent Bydgoszczy Grygorewicz Bolesław, który dotrwał do 2 części, w której czynniki społeczne miały zadawać pytania ministrowi. Wiele ich nie zadano, bo czas leciał, a obiad dla ministra stygł coraz bardziej. A więc (nielicznie już) zgromadzeni podzielili się swoimi obawami, które w sumie z projektem (prawie 200 stron) wiele wspólnego nie miały, ale w końcu kto i jak często ma okazję wywoływać do tablicy ministra? Więc jak jest, to można się trochę polansować:-)
Generalnie zebrane towarzystwo zebrało się tylko dlatego, że zaproszenia rozsyłał marszałek i nie wypadało odmówić. Tych, którzy wiedzieli o czym w ogóle mowa, było niewielu. Część samorządowców sobie drzemała, częśc opowiadała kawały, jeszcze inni komentowali wygląd innych (dostało się pani wój Białych Błot, oj dostało:-). Ogólnie - nuda, panie. Jesli nie byliście - nic nie straciliście.