Dość nieoczekiwanie polityk PiS-u zaplusowal u mnie ogromnie (nie, nie mam na tu na myśli kolejnej autokompromitacji kancelarii prezydenta i jej interpretacji rozmowy z Obamą), ale właśnie o Obamę chodzi. Trzecioligowy bowiem poseł tego ugrupowania, niejaki Górski Artur z sejmowej mównicy skrytykował Obamę ogólnie i konkretnie zarazem. Bełkot o kryptokomuniście pominę milczeniem, natomiast milczeć nie można, gdy poseł mówi o "końcu cywilizacji białego człowieka". Już odezwały się wszystkie możliwe lewackie i politycznopoprawne periodyki, a na głowę posła spadła miażdżąca krytyka, w podtekście bowiem wypowedzianych przez niego słów dopatrzono się rasizmu. (swoją drogą, zastanawialiście się dlaczego, gdy Białego nazywa się Białym ten się nie obraża, a gdy Czarnego nazywa się Czarnym, ten czuje się obrażony? Otóż poseł Górski pisze prawdę, wraz z wynikiem wyborów coś się skończyło. W Ameryce mówią, że to przełom, że to koniec segregacji rasowej i jednocześnie koniec walki o równouprawnienie. Murzynów. Dla Białych zaś to koniec dominacji nie tylko w USA, ale również na świecie. W gospodarce minęły już nas Chiny, po piętach depczą Indie. Gwałtowną ofensywę prowadzi w Europie islam, a sama Europa hamuje (także dlatego, że się starzeje, czego nie można powiedzieć o innych kontynentach). Gdy Samuel Huntington pisał o zderzeniu cywilizacji, nikt go o rasizm nie posądzał (choć nie ma co kryć, książka wzbudziła prawdziwą burzę). Prawda jest bowiem taka , że Obama, ze swoimi niejasnymi powiązaniami ze światem radykalnego islamu, jest tegoż islamu awangardą. Jesli wierzyć "proroctwom" Francisa Fukuyamy z "Końca historii", zderzenie cywilizacji prędzej czy później nastąpi. Po której ze stron w chwili ostatecznej próby, chrześcijańskiej Europy czy może swiata islamu opowie się wtedy Ameryka?
komentarze (4) | dodaj komentarz