Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kim właściwie był Kopernik?

środa, 08 października 2008 16:33
Szykuje się niezła granda. "Niemcy chca nam zabrać Kopernika" donosi uprzejmie Wyborcza i powołuje się na wiceszefa Komisji Europejskiej Guentera Verheugena, który stwierdził, że astronom był "obywatelem Europy" i urodził się "w1473 roku z niemieckich rodziców w Toruniu na terenie Prus".
Głos (oburzony, z takim mu do twarzy) zabrał już toruński Rejtan, Zbyszek Girzyński, nasz parlamentarzysta. (No dobrze, z tym "nasz" sie rozpędziłem). Opozycja rząda interwencji na szczeblu rządowym, afera wisi na włosku. Ale co właściwie zdziwiło tak i oburzyło zacnego torunianina Girzyńskiego? Przecież to właśnie Toruń z lubością przyznaje się do swojego krzyżactwa, zrobił z niego niejako wizytówkę, swój znak firmowy. Nawet kibice z dumą mówią o sobie "krzyżacy", a na płotach wieszają flagi z krzyżem. Idąc takim tokiem myślenia powinni się cieszyć nasi sąsiedzi, że oto ich krzyżackość, niemieckość znów została potwierdzona. Ot, kolejny kamyszek w niemieckim ogródku.

Wystarczy skończyć studia (na pierwszym roku każdy ma historię), żeby dowiedzieć się, że państwa narodowe tworzyły się dużo później niz w 1473 roku. Nie można zatem powiedzieć, przynajmniej moim zdaniem, o Koperniku, że był Polakiem, Niemcem, Europejczykiem, Eskimosem czy kimkolwiek innym z pewnością 100 procentową. Baa - nie ma żadnych historycznych przekazów, że w ogóle Kopernik posługiwał się naszym ojczystym językiem. Bardziej byłbym skłonny pomyśleć, że uważał się za mieszkańca jakiegoś miasta lub krainy geograficznej. Kogo jednak obchodzi prawda historyczna, jak można na szybko wyżalić się do mikrofonu bądź kamery i zaistnieć jako obrońca polskości? 


komentarze (3) | dodaj komentarz

Tym razem na tapetę Osowa Góra

sobota, 27 września 2008 11:12
I znowu mam okazję przedstawić i pochwalić kolejny serwis osiedlowy, który powstał w Bydgoszczy. Tym razem wzięto na tapetę dzielnicę Osowa Góra. W tym wypadku sprawa jest o tyle ciekawa, że są tam już jakieś serwisy. Jeden należący do Telstenu, inny prowadzony przez dwójkę osób, plus dostawca sieci internetowej. Łączy je jednak jedno - są bardzo rzadko aktualizowane, a serwisy firmowe przedstawiają głównie sprawy i ofertę firmy, a nie osiedla. Teraz ma być inaczej, teraz serwis ma być aktualizowany codziennie, a newsy mają być bardziej ludzkie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo moim zdaniem Osowa Góra nie jest osiedlem, na którym wiele się dzieje. Nie ma tu ani, kina (o czymś takim jak teatr nie wspomnę), nie parkują tu nawet cyrk czy karuzela od czasu do czasu. Typowa, ekstremalna sypialna. Dobrze, że jest basen przy szkole na Sardynkowej, bo inaczej popływać nie byłoby nawet można. Mi pozostaje życzyć sukcesów, zobaczymy, na jak długo autorom starczy sił. A będą musieli ich mieć sporo.
Najbardziej podoba mi się dział ośla ławka na Osowej Górze. Widziałem już jeden taki, z niektórych fotek można boki zrywać.

komentarze (2) | dodaj komentarz

A gdzie reszta profesorów?

poniedziałek, 22 września 2008 22:47

Wklejam wypowiedź profesora janusz Trempały z UKW. Bez żadnego komentarza, komentarz jest tu zbędny. Kto nastepny da głos w dyskusji?

 


Pozycja Bydgoszczy w polityce regionalnej

Z troską śledzą dyskusję na temat przyszłości Bydgoszczy, jej strategii rozwojowej, planów inwestycyjnych i pozycji w regionie. Podzielam niepokoje na ten temat wielu środowisk, w tym głównie działaczy Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy na czele z Jerzym Derendą, który zapoczątkował dyskusję nad kształtem planowanej w naszym regionie metropolii. Uważam, że nadszedł czas, aby zrobić krok dalej. Potrzebna jest nie tylko diagnoza, że Bydgoszcz traci dominującą pozycję w regionie. Należy zadać publiczne pytanie pod adresem władz samorządowych, dlaczego rezygnujemy w polityce regionalnej z dominującej pod prawie każdym względem pozycji Bydgoszczy i Ziemi Bydgoskiej w województwie? Należę do tych mieszkańców miasta, którzy przestali rozumieć politykę tzw. współpracy z naszymi sąsiadami z Torunia. Politykę tę cechuje nadmierna ugodowość, a nawet uległość, która - jak do tej pory - niczego dobrego nie przynosi. Wręcz przeciwnie, prowadzi do samomarginalizacji miasta i osłabia całe województwo. Mieszkańcy z coraz większą niecierpliwością chcieliby w końcu usłyszeć spójną logicznie i wyczerpującą argumentację, uzasadniającą uprawianą politykę, a w jej ramach, sensowne wyjaśnienie idei „rotacyjnej” metropolii „bydgosko-toruńskiej”, ostatnio lansowanej przez niektórych regionalnych polityków.

Z rozmów, jakie miałem okazję na ten temat przeprowadzić z przedstawicielami władz samorządowych, usłyszałem od niektórych z nich, że „metropolia bydgosko-toruńska” z rotacyjną stolicą „musi” powstać. Gorzej było z uzasadnieniem tego projektu, szczególnie wtedy, gdy chciałem, aby ktoś sensownie wytłumaczył mi, dlaczego w tej części Polski nie może powstać po prostu „metropolia bydgoska”. Moim zdaniem, Toruń nie musi w jej skład wchodzić, ale przecież może to uczynić, czerpiąc wszystkie korzyści płynące z przynależności do metropolii, o których się pisze w prasie i mówi. Uważam, że koncepcji metropolii w naszym regionie należy nadać właściwe proporcje. Czy Gdynia, protestuje przeciwko projektowi przynależności do metropolii gdańskiej? Czy któreś z śląskich miast, większych od Torunia, protestuje przeciwko stoliczności metropolii w Katowicach, porównywalnych z Bydgoszczą? Nic na ten temat nie słyszałem. Dlaczego więc w naszym dwu-stolicznym województwie mamy tworzyć kolejny dziwoląg, jakim ma być „rotacyjna metropolia”?

Nie oznacza to, że jestem przeciwny „współpracy bydgosko-toruńskiej”. Zdrowy rozsądek podpowiada, że oba miasta mogą osiągnąć więcej dla siebie razem, we współdziałaniu. Niezdrowa konkurencja ośmiesza nas w Polsce i osłabia „siłę przebicia” województwa. Jestem jednak za normalną współpracą miast, opartą na zdrowych zasadach. Wypracowanie takiej polityki wymaga pilnie wyeliminowania z myślenia o współpracy wielu fałszywych poglądów, które nie wiadomo kiedy i kto ukształtował, a które zaczynają funkcjonować na prawach stereotypów podświadomie kierujących naszym rozumieniem relacji „bydgosko-toruńskich”. Do najważniejszych zaliczyłbym następujące:

Stereotyp 1. Bydgoszcz i Toruń to dwa równorzędne miasta. Prawdą jest, że Bydgoszcz jeszcze należy do 10 największych miast Polski, Toruń zaś do miast średnich. Bydgoszcz wraz z sąsiadującymi gminami wytwarza w przybliżeniu połowę dochodu Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Miasta różni nawet historia, która zachowała np. piękną toruńską starówkę i spustoszyła starą Bydgoszcz, pozostawiając po najazdach szwedzkich jedynie dwa kościoły oraz marne resztki murów obronnych. W konsekwencji, Bydgoszcz nie będzie już nigdy miastem „zabytkowym”, ale nie jest – jak próbuje się wmówić mieszkańcom - brzydkim miastem przemysłowym. Oprócz wysokiego uprzemysłowienia, które jest decydującym czynnikiem rozwoju, ma inne walory i specyfikę określającą tożsamość, której nie musimy się wstydzić, i którą należy szanować.

Stereotyp 2. Bydgoszcz i Toruń są skazane na współpracę. Prawdą jest tylko to, że skazani jesteśmy na współistnienie ze względu na bliskość położenia geograficznego. Natomiast współpraca jest możliwa i oczywiście pożądana. Dobrze rozumiana współpraca to realizacja wspólnych celów, u podstaw których leży wzajemność stosunków oraz sprawiedliwy podział zobowiązań i korzyści. Niestety, w stosunkach między naszymi miastami trudno jest mówić o wzajemności, zbyt wiele jest niezdrowej konkurencji, która zbyt często szkodzi interesom województwa, a także każdemu z tych miast oddzielnie. Czasami wydaje się, że lepiej byłoby, gdyby miasta te nic nie łączyło, a najlepiej wybudowało „chiński mur” na linii Wisły.

Stereotyp 3. Bydgoszcz ponosi winę za zapóźnienie rozwojowe Torunia. Taki pogląd funkcjonuje głównie wśród torunian. Prawdą jest, że w okresie powojennym Bydgoszcz dynamicznie się rozwijała, podobnie..... jak Toruń i inne miasta w powojennej Polsce. Może zabrzmi to dziwnie, ale szczególnie korzystnym dla rozwoju Bydgoszczy, był okres „gierkowskiej” reformy administracyjnej kraju, oddzielającej Toruń od Bydgoszczy. Począwszy od lat 70-tych miasto rozrastało się w niespotykanym po wojnie tempie, zwiększając gwałtownie liczbę ludności (do niemal 400 tyś.) i rozbudowując się (Fordon, Bartodzieje oraz Wyżyny i inne osiedla południowej skarpy Brdy). Rosnącemu potencjałowi przemysłowemu (wielu wiodących w swoich sektorach gospodarki przedsiębiorstw), towarzyszył rozwój instytucji społeczno-kulturalnych i naukowych (rozwój ośrodka regionalnego TVP, czterech szkół wyższych, z uporem budowanego zespołu i gmachu Opery Nova, itp.). Podkreślić należy, że Bydgoszcz rozwijała się w tym czasie wolniej niż inne miasta, np. Poznań, ale szybciej niż Toruń. Nie wiem, kto wzbudził w bydgoszczanach poczucie winny za zapóźnienia rozwojowe Torunia. Odnoszę wrażenie, że leży ono u podstaw ugodowej polityki Bydgoszczy wobec Torunia od początku nowej reformy administracyjnej, która stworzyła ponownie wspólne województwo. Nie chodzi mi w tym miejscu o wzniecanie beznadziejnej dyskusji na temat tego, kto jest, czego i bardziej winien. Śledząc tego rodzaje dyskusje, nie tylko na forach internetowych (na których zwykle dyskutują anonimowe osoby), dochodzę do wniosku, że bydgoszczanie nie powinni się w nie wdawać. Rozum podpowiada, że trzeba spokojnie i konsekwentnie „robić swoje” z myślą o lokalnej społeczności miasta i Ziemi Bydgoskiej, a także województwa jako całości, w sposób, jaki przystoi liderowi regionu.

Wiem, że moja wypowiedź, w niektórych środowiskach może zostać uznana za niepoprawną politycznie. Proszę zrzucić to na karb mojej niewiedzy na temat polityki regionalnej albo mojej wrodzonej przekorności. Sądzę jednak, że nadszedł czas, aby naruszyć tabu, które w imię „dobrych stosunków” obowiązywało w debacie publicznej mieszkańców Bydgoszczy o relacjach wzajemnych z Toruniem. Na szczęście Bydgoszcz stopniowo zmienia swoje oblicze, pokazując coraz śmielej swoje walory i potencjał. Jako mieszkaniec z uznaniem patrzę na działania samorządowe władz miasta, które w tym kierunku zmierzają. Czasami jednak odczuwam „niedobór informacyjny” na temat priorytetów rozwoju miasta: czy dominująca pozycja Bydgoszczy w regionie jest priorytetowym celem strategii dalszego rozwoju miasta?

Dominująca pozycja Bydgoszczy w regionie, z której jesteśmy „spychani”, a właściwie „dobrotliwie” z niej rezygnujemy, nie jest obojętnym problemem z punktu widzenia jakości życia mieszkańców. Dobrze byłoby, gdyby głos w tej sprawie zabrali politycy i działacze samorządowi, nie tylko po to, aby wytłumaczyć swoim wyborcom, dlaczego lansowane przez nich koncepcje rozwoju miasta i regionu są dobre. Ich głos w dyskusji publicznej jest potrzebny także po to, aby „po fakcie” utworzenia metropolii „bydgosko-toruńskiej” (w powstanie której - z racjonalnego punktu widzenia – jednak nie wierzę!), nie mogli głosić (jak w przeszłości, np. w przypadku inkorporacji AM Bydgoszcz w struktury UMK), że byli temu przeciwni lub nic nie mogli zrobić. Czas nagli. Nie zawsze musi być tak, jak w przypadku drogi ekspresowej S-5, którą dzięki „rzutowi na taśmę” posła Walkowiaka i rozpaczliwym akcjom bydgoskich dziennikarzy, włączono do planów rozwoju infrastruktury drogowej kraju. Może okazać się, że ewentualne korekty szkodliwej dla Bydgoszczy i województwa koncepcji „rotacyjnej metropolii” w regionie nie są już możliwe.

Janusz Trempała,
jest profesorem zwyczajnym
w Instytucie Psychologii UKW Bydgoszcz

 

 

komentarze (1) | dodaj komentarz

PiS'em all

niedziela, 21 września 2008 23:05

PiS-iaki znowu mnie zaskoczyły, za co jestem im wdzięczny, bo sądziłem, że partia ta i program jest prosty jak budowa cepa. A jednak nie. W pogoni za słupkami statystyk poparcia zanegowali nawet swój surowy wizerunek ugrupowania walczącego o nasze bezpieczeństwo. Jak chłopaki wyczuły, że więksozść społeczeństwa (czy aby na pewno?) stwierdziła, że akcja policji w stosunku do kibiców warszawskiej Legii była nieadekwatna, potępili MSWiA, policję i przede wszystkim Grzecha Schetynę, jakby to on sam pałował. Może to mało demokratyczne, baa, mało humanistyczne, ale mam gdzieś, kto pałował i czemu. Uważam, że normalni ludzie nie chodzą na mecze w zwartej kolumnie łysych dresiarzy, nie drą mordy na całe miasto (bo może akurat matka usypia dziecko), a na stadion nie zabierają zestawu - do wyboru - noży kuchennych, sprężynowych, kastetów, siekier czy innych pał. Mały łomot w komisariacie uświadomił niektórym że postepują źle. Na jak długo zapamietają tę lekcję nie wiem. Wiem za to, że PiS nie powinien już nic mówić o poprawie bezpieczeństwa na stadionach. Ale cóż, oni stoją w zupełnie innym miejscu niż "ZOMO", w klatce dla przyjezdnych...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zwykła głupota to, czy może prowokacja?

piątek, 12 września 2008 15:06
W dzisiejszym numerze ogólnopolskiego dziennika "Polska The Times" przeczytać można i obejrzeć ranking miast wojewódzkich, w których mieszkańcom żyje się najlepiej. W Bydgoszczy się nie żyje. Co, same trupy? - zapyta ktoś głupio. Ano tak. Bo Bydgoszczy w rankingu miast wojewódzkich...nie ma. Dziennikarze-amatorzy, którzy przygotowywali ranking stwierdzili nie wiedzieć czemu, że to Toruń jest stolicą województwa, miasto dwa razy od Bydgoszczy mniejsze! Tak więc o naszym mieście w tekście nic znaleźć nie można. Dla mnie skandal czystej wody, który naczelny gazety odszczekać powinien na 1 stronie gazety i to z załączonymi przeprosinami. Gdyby ktoś chciał skomentować radosne wybryki dziennikarzy (ponoć przygotowywała go redakcja śląska pisma) polecam link poniżej.

http://polskatimes.pl/stronaglowna/42295,ranking-polski-w-katowicach-zyje-sie-najlepiej,id,t.html#pr_2515

komentarze (4) | dodaj komentarz

poniedziałek, 22 marca 2010

Licznik odwiedzin: 40636

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O mnie

Nie mogę już patrzeć spokojnie, jak moje miasto zostaje w startowych blokach, gdy inni biegną do przodu. Nie mogę patrzeć jak mierni urzędnicy niszczą zapał ludzi i nie mogę patrzeć na zawiść sąsiadów, którzy robią wszystko, żeby nam sie nie udało...Można rzec, jestem bydgoskim Talibem, dla mojego miasta jestem w stanie zrobić wszystko...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 12.07.2008 12:24:52
  • autor: tomanek 10014
  • treść: Masz rację. Szkoda ż...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Historia

Lokalne

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: